fbpx

Dlaczego cierpienie to Twój przyjaciel?

Cierpienie to coś, czego za wszelką cenę człowiek współczesny stara się uniknąć. Tym samym wciąż podąża za przyjemnościami życia, które mają zapewnić poczucie szczęścia i satysfakcji. Bo przecież po co mamy czuć się źle, kiedy wokół nas tak wiele rzeczy tylko czeka na to, abyśmy się w nich zatracili?

Czy rozrywka gwarantuje szczęście?

No właśnie. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak wielu możliwości, aby zapomnieć o trudnościach życia. Wydawałoby się, że tego właśnie potrzebujemy jako ludzie. Ciągłego poczucia szczęścia. Tej mentalnej Arkadii, Nirwany, Utopii. Dosyć bólu, cierpienia i rozpaczy. Czas na radość i euforię, szczególnie jeśli dopiero od niedawno mamy możliwość tak beztroskiego życia.

A jednak dostępność rozrywki, sukces na wyciągnięcie ręki i możliwość pompowania swojego ego na każdym kroku, wcale nie zatrzymały fali depresji, która opanowała USA – kraju ogromnych możliwości, lekkiego życia i egzystencji w różowych okularach. Okazuje się, że aż 5,9% Amerykanów zmaga się z tą trudną chorobą – procentowo najwięcej na świecie. Nie jestem jednak psychiatrą ani żadnym ekspertem, aby wypowiadać się na temat depresji w sposób rzetelny.

Wiem tylko, że cierpienie nie omija nikogo.

Jestem głęboko przekonany, że jest to fundamentalna prawda, którą coraz trudniej nam przyjąć do wiadomości. Wszelkie próby ucieczki od tego faktu mają swój koniec w załamaniach, kiedy to nieprzewidywalne życie rzuca nam solidne kłody pod nogi.

Ten brak oswojenia z cierpieniem sprawia, że w takich chwilach cała definicja kruchej tożsamości człowieka współczesnego ulega rozpadowi. Nie zna siebie w obliczu trudnych życiowych doświadczeń, a co za tym idzie, nie potrafi w odpowiedni sposób ukierunkować swoich negatywnych emocji.

Człowiek współczesny ma w swojej głowie dwa głosy. Pierwszy to głos ego, który zawsze staje po jego stronie. Zawsze znajdzie wymówkę, usprawiedliwienie, jak również poświadczy o wielkości nawet najmniejszych dokonań. Drugi głos, cichy i rzadko wysłuchiwany, mówi o niewykorzystaniu przez człowieka potencjału.

Uznanie tego drugiego głosu wiąże się z akceptacją cierpienia. Bowiem uświadomienie sobie własnych słabości, niewiedzy i snobizmu to zdecydowanie cios w kierunku ego, które za wszelką cenę walczy o przetrwanie.

To właśnie ten rodzaj cierpienia zmienia jego definicję. Rozwój wiąże się nierozłącznie z uświadamianiem swoich niedoskonałości i pracą nad nimi. Uświadomienie sobie tego faktu sprawia, że zaczynamy patrzeć na cierpienie w inny sposób. Szczególnie jeśli widzimy owoce takiej postawy, coraz chętniej stawiamy się w dyskomforcie psychicznym. A wtedy cierpienie staje się naszym przyjacielem…

To kim jestem nie ma znaczenia. Chcę przekazywać wyłącznie skuteczne idee i strategie, dzięki którym możesz wpłynąć na poprawę jakości swojego życia!

Zostaw komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

Site Footer